Kurt Vonnegut - życie, twórczość i ...



Kim jest mądry ów człowiek
  Jak o Kurcie Vonnegucie w Polsce pisano
  Jak Asia z Krzysiem przekładali to, co o Kurcie Vonnegucie w Świecie pisano
  Co nie zmieściło się wyżej, a przeczytania warte
  Krynice mądrości, z których Asia z Krzysiem materiały do tej strony czerpali a i inne miejsca zobaczenia warte
  Kim są Ci mądrzy ludzie...;-)
  Miejsce na peany pochwalne...
Spotkanie z Kurtem Vonnegutem
Krzysztof Głogowski
"Życie i myśl" 7/73, str. 203-205

Po dziełach wielkiej amerykańskiej piątki, do której można zaliczyć Faulknera, Steinbecka, Hemingwaya, Dos Passosa i Caldwella, ostatnio na naszym rynku wydawniczym niewiele pojawiło się nowych nazwisk amerykańskich pisarzy. I na dobrą sprawę można wymienić zaledwie dwóch, którzy potrafili dorównać swoim wielkim poprzednikom. Myślę tu o dziełach Roberta Pen Warrena i Wiliama Styrona.

Ten stan rzeczy odzwierciedla w pewnym stopniu obniżenie lotów prozy nie tylko w Stanach, ale i na całym Zachodzie, a właściwie na całym świecie. Erskine Caldwell bawiąc niedawno w Polsce mówił o tym dość dosadnie podczas konferencji prasowej. Oceniając, współczesną literaturę amerykańską stwierdził, że przeżywa ona wielki kryzys, ponieważ większość prozy jest pisana przede wszystkim z myślą o schlebianiu nie zawsze nailepszym gustom literackim. Dlatego w Stanach - zakończył - beletrystykę zaczyna zwyciężać literatura faktu, różnego rodzaju reportaże i wspomnienia.

Ostatnio nasze wydawnictwa odkryły nowe nazwisko wśród amerykańskich pisarzy - Kurta Vonneguta. W ciągu mniej więcej pół roku PIW wydał dwie powieści tego autora - Kocią kołyskę i Rzeźnię numer pięć. Dwie książki to niewiele, ale jednocześnie wystarczająco dużo, aby wespół z podstawowymi informacjami o dotychczasowym przebiegu kariery pisarskiej wytworzyć sobie ogólny obraz twórczości Vonneguta, szczególnie jeśli pewne cechy tego pisarstwa się powtarzają.

Zaczął on swoją twórczość od gatunku wedlug niektórych drugorzędnego - opowiadań i powieści fantastyczno-naukowych, zdobywając sobie jednak coraz większą popularność.

Tego rodzaju zainteresowania pisarskie są widoczne zarówno w Kociej kołysce (1963 r.), jak i późniejszej Rzeźni numer pięć (1969 r.). Ciekawe może być porównanie obu tych powieści napisanych w sześcioletnim odstępie.

Zarówno w Kociej kołysce, jak i w Rzeźni numer pięć występuje mieszanina elementów realistycznych, a nawet realnych, z fantastycznymi. W obu powieściach za punkt wyjścia posłużyły pisarzowi zdarzenia autentyczne - w Kociej kołysce sprawa zrzucenia przez Amerykanów pierwszej bomby atomowej, a w Rzeźni numer pięć dywanowy nalot amerykański na Drezno pod koniec II wojny światowej. Jednakże proporcje są zupełnie inne. W pierwszej powieści Vonnegut przechodzi od realności, a potem realizmu, do fantastyki, aby pokazać, że myśl twórczą człowieka zaczyna zagrażać jego egzystencji; pisarz wysyła swojego bohatera na poszukiwanie fikcyjnego wynalazku - sztucznego lodu, którego kryształki dzięki reakcji łańcuchowej zdolne są zamienić na całym świecie wodę w lód. Rzeczywiście przez przypadek dochodzi do kataklizmu. Ciąg myślowy - od masowej zagłady, czynionej świadomie, do przypadkowej masowej zagłady - jest aż nadto wyraźny i wyraża chyba główną obawę współczesnego człowieka, obawę przed przypadkowym a tragicznym końcem naszej cywilizacji, wielokrotnie pojawiającą się w literaturze, publicystyce, filmie czy teatrze.

Lecz oprócz fantastyki w dziedzinie chemii czy fizyki u Vonneguta daje się zauważyć inny, może jeszcze ciekawszy jej gatunek, który można znaleźć w najlepszych współczesnych dziełach science fiction: fantastykę w kształtowaniu psychiki człowieka oraz ideologii.

Rzeźnia numer pięć jest w porównaniu z Kocią kołyską dalszym krokiem w twórczości Vonneguta. Zwyciężają realia - pobyt w niemieckiej niewoli grupy amerykańskich żołnierzy i przeżycie przez nich bombardowania Drezna. Nie ma tu już fantastyki naukowej, natomiast pozostał jej nowocześniejszy gatunek - fantastyka w strukturze psychiki człowieka oraz powoływanych przez niego idei.

Warto, choćby na podstawie Kociej kołyski i Rzeźni numer pięć, zastanowić się, dlaczego właśnie ten ostatni gatunek fantastyki staje się coraz bardziej popularny. W Kociej kołysce bohater trafia na daleką, niemal odciętą od świata wyspę, opanowaną przez nową a przedziwną ideologię, bokononizm, gdzie jej twórca Bokonon tworzy środowisko, do którego mają dostęp tylko wybrani. Bokononizm staje się ucieczką wyznawców przed rzeczywistością, w której nie potrafią się odnaleźć. Ten stan rzeczy jeszcze pełniej i bardziej dramatycznie został wyrażony w Rzeźni numer pięć. Niewydarzony żołnierz amerykański, a potem jeniec wojenny, Billy Pilgrim, po przeżyciu bombardowania Drobna pogrąża się w fantastycznych lekturach oraz równie fantastycznych rojeniach o Tralfamadorii i zamieszkujących tę fantastyczną planetę istotach. Nie wchodząc w szczegóły konstrukcji świata Tralfamadorczyków, można stwierdzić, że w powieściach Vonneguta fantastyka wkracza w dziedzinę kształtowania człowieka i ideologii, gdy rzeczywistość staje się zbyt trudna. Innymi słowy u Vonneguta, jak i u innych pisarzy uprawiających tego rodzaju twórczość, fantastyka nie jest wyrazem żądzy poznania i przewidywania przyszłości, co cechowało dotychczasową literaturę fantastyczną, lecz ucieczką bohaterów i obroną przed okrucieństwem współczesnego świata.

Pisarstwo Kurta Vonneguta zaprezentowane w obydwu pozycjach wyłamuje się z tradycyjnego obrazu powieści amerykańskiej, jaki sobie wytworzyliśmy. Vonnegut montuje swoje utwory z krótkich rozdziałów, a właściwie scen, z których prawie każda żyje trochę jakby własnym życiem, ma własna pointę. W dodatku czasy są pomieszane, jak również i bohaterowie. Można się doszukiwać tu pewnego rodowodu w pisarstwie Dos Passosa. Lecz przede wszystkim sposób komponowania powieści Vonneguta kojarzy się z filmem, a szczególnie z nowoczesnym, szybkim montażem filmowym. W dodatku pisarz ten obdarzony jest wielką umiejętnością oszczędnego a trafnego szkicowania charakterystyk bohaterów, obrazu sytuacji. Tę umiejętność rysowania jedną kreską wspiera skłonnością do lapidarności, dosadności, bardzo trafnych skojarzeń, którymi często udaje mu się zaskoczyć czytelnika.

Wreszcie sprawa wojny. Bo Rzeźnia numer pięć jest przecież powieścią o wojnie i jej skutkach, opartą na własnych przeżyciach pisarza, który jako jeniec wojenny przeżył bombardowanie Drezna. Tutaj skojarzenia z Dos Passosem stają się jeszcze silniejsze. Vonnegut pisze o II wojnie światowej mniej więcej tak samo, jak Dos Passos pisał o pierwszej. Podobny jest stosunek do wojny, podobne widzenie jej spraw i ludzi biorących w niej udział.

Vonnegut, podobnie jak Dos Passos, należy do pisarskiej rodziny pacyfistów. Dlatego bohaterowie Rzeźni numer pięć nie są dobrymi, dzielnymi żołnierzami. Wręcz przeciwnie, to fajtłapy nie potrafiące się dostosować do tak odmiennych od życia cywilnego warunków. Samo obleczenie ich w mundur jest obrazą instytucji armii, a wojnę sprowadza autor do wymiarów ponurej, makabrycznej groteski. Jest to jednak zarazem pewna, słabość tej książki. Vonnegut wkracza tu w dość utarty schemat, który tylko próbuje odświeżyć, nie dochodzi jednak do nowych przemyśleń.

Pacyfizm Vonneguta denerwuje, gdy się patrzy na Rzeźnię numer pięć z polskiego punktu widzenia. Przebija się w tym pewien izolacjonizm amerykański, w myśl którego Stany udzieliły jałmużny Europie, włączając się do obu wojen światowych. Jak gdyby nie istniało "zagrożenie Ameryki" po 1939 r. Jak gdyby II wojna światowa nie była walką państw sprzymierzonych ze śmiertelnym niebezpieczeństwem, grożącym im i ludzkości, lecz jakąś tam sobie wojną, toczoną nie bardzo wiadomo dlaczego. Może i dlatego Vonnegut przedstawia absurdalność wojny poprzez pokazanie Drezna burzonego przez amerykańskie bombowce, a nie miasta któregoś z krajów walczących z hitleryzmem burzonego przez Luftwaffe.

Absurd wojny wypadł jednak chyba znacznie bardziej prawdziwie i tragicznie niż w książkach pisarzy krajów bardziej poszkodowanych w II wojnie światowej.

Mimo wszystkich zastrzeżeń spotkanie z powieściami Kurta Vonneguta uznać należy za jedno z najciekawszych ostatnich spotkań ze współczesną literaturą amerykańską.

KRZYSZTOF GŁOGOWSKI




KURT VONNEGUT JR: Rzeźnia numer pięć, PIW, Warszawa 1972, cena 20 zl.


Skrzynka Asi Skrzynka Krzysia

Wszelkie pochwały, peany i zachwyty, a także propozycje współpracy prosimy zamieszczać w Księdze Gości lub przesyłać bezpośrednio do Aśki lub Krzyśka.

Strona Główna   Powrót