Kurt Vonnegut - życie, twórczość i ...



Kim jest mądry ów człowiek
  Jak o Kurcie Vonnegucie w Polsce pisano
  Jak Asia z Krzysiem przekładali to, co o Kurcie Vonnegucie w Świecie pisano
  Co nie zmieściło się wyżej, a przeczytania warte
  Krynice mądrości, z których Asia z Krzysiem materiały do tej strony czerpali a i inne miejsca zobaczenia warte
  Kim są Ci mądrzy ludzie...;-)
  Miejsce na peany pochwalne...
Deja vu po raz ostatni
Ryszard Pietrzak
"Nowe Książki" 3/98, str. 56

Billy Pilgrim czyli Pielgrzym z najsłynniejszej powieści Kurta Vunneguta Rzeźnia numer pięć odbywa podróże w czasie, na które nie ma żadnego wpływu. Billy podobnie jak autor, który mu towarzyszy, przeżył jako amerykański jeniec wojenny bombardowanie Drezna i usiłuje na nowo odnaleźć się w świecie, w czym służy mu pomocą literatura fantastycznonaukowa, a zwłaszcza pisarstwo Kilgore'a Trouta czyli Pstrąga. Przenoszenie się Billy'ego w czasie, gdy ogląda swoje życie, nie zawsze jest przyjemne; pewnym urozmaiceniem staje się wizyta na planecie Tralfamadoria, której mieszkańcy - w przeciwieństwie do Ziemian - mają przyjazne usposobienie.

Siedemdziesięciopięcioletni pisarz amerykański Kurt Vonnegut wykorzystuje w kolejnych swoich utworach analogiczne motywy, wątki i postacie; na dobrą sprawę pisze od lat tę samą książkę. W ostatniej powieści Trzęsienie czasu (naprawdę ostatniej, "więcej pisać już nie będe" - zarzeka się autor) czas jest właśnie najważniejszym elementem kompozycji dzieła. Otóż następuje tu cofnięcie wszystkiego i wszystkich z 2001 do 1991 roku. Innymi słowy, "niespodziewany feler w kontinuum czasoprzestrzeni spowodował, iż wszystko i wszyscy robili dokładnie to samo co w poprzednim dziesięcioleciu". Owa powtórka jest nawet gorsza niż podróże w czasie Billy'ego Pielgrzyma, odgrywającego tylko pewne fragmenty swojego dawnego życia. Wszyscy stają się "bezwolnymi robotami własnej przeszłości", która nic podlega modyfikacji ani zniszczeniu. Istne męki piekielne! Powtórka upodabnia się w jakiś sposób do spektakli teatralnych, nazywanych przez Pstrąga "sztucznymi trzęsieniami czasu" gdzie aktorzy wiedzą, co będą mówić i robić przez całe przedstawienie.

Tak się bowiem złożyło, że Vonnegut w Trzęsieniu czasu przywrócił do życia Pstrąga - swoje alter ego. Z Pstrągiem pożegnaliśmy się w Śniadaniu mistrzów, gdyż zmarł on w 1981 roku, propagując do ostatniej chwili swe teorie zdrowia psychicznego pod płaszczykiem fantastyki naukowej (na nagrobku wyryto mu cytat z ostatniej jego powieści: "Warunkiem zdrowia są humanitarne poglądy"). Pstrąg nie jest zresztą jedynym umarłym przywołanym w Trzęsieniu czasu na powrót do życia. W tej powieści w większym stopniu niż w innych utworach Vonneguta wprowadzone zostały wątki autobiograficzne. Pisarz sięga głęboko w przeszłość aż do czwartego pokolenia swojej rodziny pochodzenia niemieckiego, której amerykańskie dzieje zapoczątkował pradziadek ze strony matki, uczestnik wojny secesyjnej i piwowar w Indianapolis. W tymże Indianapolis, gdzie Kurt Vonnegut urodził się, spoczywają na cmentarzu jego rodzice i krewni, a także słynny gangster z lat trzydziestych. John Dillinger. Kronika rodzinna przeplata się z takimi wydarzeniami, jak Wielki Kryzys i "druga nieudana próba samobójstwa podjęta przez cywilizację", czyli druga wojna światowa (według określenia Pstrąga). Ta mieszanina fikcji i realności przydaje prozie Vonneguta swoistego wdzięku. Myślę, że nie byłby on w stanie napisać zwyczajnej, „realistycznej" autobiografii. Nie mieściłoby się to w jego sceptycznej filozofii, gryzącej ironii i paradoksalnym dowcipie. Prędzej czy później postacie czy to prawdziwe, czy fikcyjne nabierałyby karykaturalnych, groteskowych wymiarów. Jak zresztą można inaczej opisać świat, który przeżywa załamanie nerwowe: ustawiczne wojny, zapaści gospodarcze, katastrofy ekologiczne. Posłużenie się fantastyką umożliwia wprowadzenie form zdeformowanych. Posłużenie się absurdem, który sam się tu narzuca, wykazuje, jak trudno poddać cokolwiek logicznej interpretacji. Nic więc dziwnego, że Pstrąg "w odróżnieniu od większości z nas, nie dostrzegał żadnej istotnej różnicy miedzy życiem jako deja vu i życiem jako tworem oryginalnym". Natomiast widział zabawne momenty w tym całym koszmarze, jakim była powtórka czasu. "W prawdziwym życiu - oraz w powtórce, która nastąpiła po trzęsieniu czasu - ludzie nie zmieniają się, nie uczą na błędach i nie przepraszają". Takie jest ogólne przesłanie powieści Vonneguta. I nie odbiega ono od przesłania innych jego utworów. To rozminięcie się człowieka z wyobraźnią i rozumem przedstawione zostało już kiedyś w najbardziej jaskrawy sposób w powieści Galapagos, tym okrutnym żarcie ewolucyjnym, gdy ludzkość zredukowała się do minimum, aby później się rozrosnąć. Z wnikliwością socjologa Vonnegut obserwuje również przemiany kulturowe, interesuje go odbiór dzieła sztuki i towarzyszące mu przeżycia estetyczne. Wszystko to oczywiście ubiera w odpowiednią formę, przypisując swoje pomysły niezawodnemu Pstrągowi. Młodzi mieszkancy planety Booboo mają mózgi, które można zaprogramować. Dorośli przedstawiają im pożądane uczucia i czyny, tak żeby nie widzieli potrzeby rozwijania fantazji. Ich przodkowie potrafili jeszcze czytać wzruszające opowieści i rozumieć historie ukryte w obrazach. Taką wizję cywilizacji, opartej wyłącznie na elektronicznych środkach przekazu, pisarz wspiera już bardzo osobistymi refleksjami: "Książki (...) najprawdopodobniej wychodzą z użycia. Moi wnukowie, kiedy chcą poczytać, siadają przed monitorem komputera". Wczesny okres rozwoju telewizji uważa wszakże za pożyteczny. Współbrzmi to z odczuciami niektórych naszych intelektualistów, chociaż doświadczenia, które wynieśliśmy, są odmienne od doświadczeń cywilizacji zachodniej. Dla nas jeszcze nie tak dawno całe obszary zachodniej, a ściślej amerykańskiej kultury masowej były własciwie niedostępne. Połknęliśmy tę pigułkę niemal od razu, zamiast ją ssać powoli. Jest to doświadczenie nieznane Vonnegutowi. Probuję sobie wyobrazić, jak spożytkowałby je literacko. Chyba nieprzypadkowo uważa się, że powieści Kurta Vonneguta wypełniają lukę, która powstała wskutek rozdzwięku między kulturą masową a poważną twórczością intelektualną i artystyczną. Można mu zarzucać powtarzanie roznych pomysłów, motywów i wątków czy przechodzący niekiedy w manierę lapidarny styl, ale trudno odmówić pasji humanisty wyczulonego na pozorne wartości.

Skrzynka Asi Skrzynka Krzysia

Wszelkie pochwały, peany i zachwyty, a także propozycje współpracy prosimy zamieszczać w Księdze Gości lub przesyłać bezpośrednio do Aśki lub Krzyśka.

Strona Główna   Powrót